piątek, 12 lutego 2010

Filipiny, Białoruś i polskie kotki

Słodkie kociaczki dostałam z polskiego tagu. My w domu nie mamy szczęścia do kotów. Ostatniego kotka znaleźliśmy rozjechanego, poprzedniego nam ukradli, a jeszcze wczesniejszy sam od nas uciekł.

Następna kartka to "placy miejskie" białoruskiego Mińska. Poczynając od lewej są to: Plac Wolności, Plac Niepodległości, Plac Przydworcowy i "Brama Mińska", Plac Październikowy, Plac Zwycięstwa. Moim zdaniem najładniejszy jest Plac Wolności.

No i moja ulubiona kartka na została na deser. Przyszła aż z Filipin . Możemy na niej zobaczyć dziecko, które bierze udział w paradzie nazywanej Ati-Atihan.
To moja pierwsza kartka z tak egzotycznego (dla mnie) kraju. Liczę na nastepne.

Filipińskie znaczki:

czwartek, 11 lutego 2010

Król popu


Nie trzeba przedstawiać mężczyzny na fotografii. Życie MJa to dowód na to jak łatwo zjednać sobie sympatię ludzi, być dla nich autorytetem i stracić to z powodu nieuzasadnionego podejrzenia. Nie chciałabym mieć takiego życia. To chyba najgorsze co może człowieka spotkać-być samotnym wśród tłumu.
Szkoda też, że dopiero śmierć zmieniła spojrzenie wielu osób na sztukę jako tworzył. To powinno być oceniane, a nie jego osobowość...
Nigdy nie byłam fanka Michaela, chociaż jego muzyka mi się podoba, dlatego zdziwiłam się znajdując tą kartkę w skrzynce. Dotarła do mnie z Chin i jak wynika ze stempla, szła tylko 5 dni.

Skoro notka opowiada o królu, to powiem, że mój Król jest już w Berlinie. Jestem ciekawa europejskich recenzji MNIK i liczę na choćby małą relację w polskich mediach z tego wydarzenia. Czasem zazdroszczę Niemcom, że do nich przyjeżdżają z Bollywood,a do nas nie...
Mi pozostaje tylko czekać na polską premierę "Nazywam się Khan" już 16 kwietnia. I wszystkich postcrosserów zachęcam do obejrzenia:)

środa, 10 lutego 2010

Fińska koperta

Dotarła dziś do mnie bardzo ciekawa przesyłka z Finlandii. Trochę byłam zdziwiona, że oficjalna w kopercie, ale w środku były 3 kartki. Wysłała je dwudziestoletnia Finka, strasznie zakręcona na punkcie Japonii. Wspomnę jeszcze, że na kopercie był śliczny znaczek z fińską flagą, który pewnie większość z was już widziała...
Pierwsza kartka to ilustracja z fińskiego filmu animowanego "Röllin sydän". Bajka opowiada o trolu Rollim i jego przyjaciołach, którzy wyruszają na poszukiwania magicznego przedmiotu, który ma uratować ich wioskę przed zniszczeniem, a mieszkańców przed zamianą w kamienie. Oczywiście wyprawa Rolliego trochę się komplikuje, między innymi będzie musiał skorzystać z pomocy ślicznej elfki.
Film jest także dostepny w Polsce, premiera DVD odbyła się w grudniu ubiegłego roku. Polski tytuł to "Wyprawa po magiczne serce"(co zdradza nam po co Rolli wyruszył).

Druga kartka to ulubiony obrazek nadawczyni z dzieciństwa. Chyba każdy z nas ma gdzieś podobny. Moja mama haftowała taki sam w dużo większym formacie dla swojej chrześnicy. To chyba moja ulubiona kartka z tych trzech.

Jak już pisałam, dziewczyna interesuje się Japonią, dlatego postanowiła wysłać coś związanego z jej pasją. I wysłała. Zdjęcie dwudziestoletniego Japończyka. To była największa kartka i na niej było najwięcej napisane. Dziewczyna ma fenomenalny charakter pisma. Każda literka wygląda jakby była pisana od linijki.

Wysłałam dziewczynie kartkę w podzięce. Przedstawia japońską akwarelę (albo coś innego, nie znam się na tym) z lilją.

wtorek, 9 lutego 2010


Czy mówiłam już, że nie lubię gdy nadawca kartki nic nie napisze "od siebie"? Chyba nie mówiłam, więc teraz mówię. Kartka nadeszła z portugalskiego miasteczka Aveiro i przedstawia jedną z tamtejszych fabryk. Miejscowość położona nad samym oceanem, przy ujściu rzeki Vougy. Jak mówi ciocia wikipedia, wielką atrakcją Aveiro są domy, których elewacje wykonane są ze specjalnych płytek ceramicznych. Podobno pięknie to wygląda. Tak szczerze, to chyba wolałabym pocztówkę ze zdjęciem tych domów. Nadawca nie dostanie ode mnie "thank you card", bo nie zasłużył, nawet tym, że napisał swój adres 2(!) razy.

Koleżanka z Ameryki była bardziej rozmowna. Kartka to zdjęcie murzyna w kapeluszu(taka nazwa jest wydrukowana). Niestety uległa drobnemu zniszczeniu i twarz modela zasłania biały pasek.
Pocztówka została wysłana z Minesoty, jak pisze nadawczyni, krainy tysiąca jezior, rzek i drzew. Niestety ten sielski krajobraz został w paru miejscach zniszczony przez kopalnie żelaza. Znaczki tez mi się podobają, ale oczywiście zapomniałam zeskanować. Jeden przedstawia hawajskiego surfera, a drugi śliczne żonkile.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Augustowskie noce.... i nie tylko

Znowu wstawiam kartki z opóźnieniem, ale po prostu byłam poza domem, a potem musiałam zajmować moją dwunastoletnią siostrą cioteczną, również postcrosserką. Niestety mam tylko dwie kartki do wstawienia i opisania...
To moja pierwsza kartka od Krzysztofa, znanego w środowisku pod pseudonimem greyboy. Przedstawia śliczny Augustów, który sprawił, że i ja mam ochotę na wakacje. Do Augustowa pewnie się nie wybiorę, choć na pewno warto. Przy okazji dodam, że bardzo mi się podoba Twój charakter pisma, Krzyśku... I oczywiście dziękuję za pocztówkę.

Następna kartka dotarła do mnie z Niemiec. Jak tak dalej pójdzie to chyba będę specjalistką od niemieckich pocztówek. Gdybym przeliczyła zawartość mojego pudełka, pewnie najwięcej kartek byłoby od naszych zachodnich sąsiadów.
Ta kartka przedstawia miasto Duisburg, które leży gdzieś w zagłębiu Ruhry. Nie wiem, co za budynki zostały uwiecznione na pocztówce, bo po szwabsku nie umiem gadać.

Podoba mi się jeden ze znaczków. Jeszcze trochę, a myślałabym, że tam są tylko znaczki z kwiatkami. Miła niespodzianka:)

czwartek, 4 lutego 2010

Mauzoleum Humajuna

Kolejna indyjska kartka w mojej kolekcji. Mauzoleum Humajuna zostało wybudowane w klasycznym mogolskim stylu, o ile można to tak nazwać. Tego typu budowle charakteryzują się przede wszystkim symetrią, kopułami oraz geometrycznymi kształtami. Klasycznym przykladem takiej architektury jest oczywiście Taj Mahal (w niektórych podręcznikach do matematyki, zdjęcie Tadzia ilustruje czym jest symetria). Mogołowie wyróżniali się też dużym zmysłem artystycznym w ogrodnictwie. Wyrażenie "mogolski ogród" to do dziś w Indiach synonim piękna.
Chyba warto wyjaśnić kim był ten Humajun... Był jednym z przedstawicieli dynastii Mogołów, władał w latach 1530-1556. Dziś w Indiach Humajun znany jest głównie z dwóch rzeczy: ze swojego mauzoleum tłumnie odwiedzanego przez turystów oraz z tego, że był ojcem Dżalal ad-Din Muhammada Akbara Wielkiego, czyli najwybitniejszego Mogolskiego cesarza w dziejach Indii.

Znaczki na kartce też zasługują na wstawienie.
Pierwszy z nich przedstawia Rajiva Gandhiego, syna sławnej Indiry Gandhi oraz wnuka pierwszego premiera Niepodległych Indii Jawaharlala Nehru. Jak widać wielką politykę miał we krwi. Funkcję premiera objął zaraz po zamachu, w którym zginęła Indira. Sam zginął 7 lat po niej, zamordowany przez organizację terrorystyczną Tamilskie Tygrysy ("reprezentują interesy" Tamilów na Sri Lance). Nawet po jego śmierci władza nie wymknęła się z rąk rodziny Gandhich. Żona Rajiva-Sonia jest jedną z najważniejszych postaci w indyjskiej polityce. Ubiegłoroczne wybory wygrał zarządzany przez nią Indyjski Kongres Narodowy, a premierem jest reprezentant tej partii Manmohan Singh. Coraz częściej mówi się o tym, że niebawem miejsce schorowanego sikha zajmie 35. letni Rahul Gandhi.

Kolejny znaczek to ilustracja do eposu "Geetagovinda" napisanego przez Jayadevę. Epos przedstawia dzieje miłości Krishny (na znaczku to ten niebieski) i jego ukochanej Radhy. Jayadeva napisał tą pieśń w 12. wieku, a w 1792 została ona przetłumaczona z sanskrytu na angielski. Miłość Krishny i Radhy to ważny element tradycji hinduistycznej do dziś...


Kartkę dostałam od Rupendry z Delhi:) Dzięki:)

wtorek, 2 lutego 2010

Wow:D

Też tak macie, że im więcej macie czasu tym trudniej zebrać się wam, żeby coś zrobić? Ja od dwóch dni odpoczywam i nie chciało mi się nawet skrobnąć kilku słówek o kartkach, które dostałam. Starsze mają pierwszeństwo, więc podziwiajcie:
Pocztówka z Kanady, przedstawia klawiaturę pianina. A nadawczyni wysłała mi ją, bo myślała, że lubię muzykę. No lubię, ale niekoniecznie chce dostawać takie kartki...

Patrząc na kolejna aż chce się zaśpiewać polski szlagier "Czy te oczy mogą kłamać...". Kartki z ludzkimi twarzami są ładne, ale ta do mnie nie trafia. Może dlatego, że jest zimna i nie przedstawia żadnych emocji.

Kolejna wczorajsza kartka to śliczny Jarosław od Agnieszki. Małe miasteczka mają swój klimat i żyje się w nich lepiej niż w dużych miastach. Więc podziwiajcie Jarosław wieczorową porą:)

No i doszliśmy do dzisiejszych kartek. Ta dotarła z Tajwanu i moim zdaniem jest to reklama tajwańskiego metra. Niestety nic nie udało mi się wyczytać z tego co nadawczyni pisała...

Czas na kartkę od mojego przyjaciela Vijaya. Poprosiłam go jakiś czas temu o pocztówkę ze Złotą Świątynią. Vijay uruchomił swoje kontakty i zdobył ja dla mnie. Niestety przez pomyłkę jest adresowana na jego nazwisko. Ale i tak śliczna:

Moja pierwsza koperta FDC pochodzi z Indii. Dostałam ją od bardzo miłej kobiety z Himachal Pradesh-stanu u podnóża Himalajów. FDC przedstawia zabytkowe dworce kolejowe w Indiach. Jak powszechnie wiadomo Brytyjczycy zostawili po sobie ślad w postaci bardzo dobrze rozwiniętej sieci kolejowej. O indyjskich kolejach mówi się nawet, że są największym pracodawcą na świecie. I chyba to nie jest mijanie się z prawdą. Praca na kolei cieszy się tam szacunkiem, nie tak jak u nas...
Z pokazanych dworców najbardziej podoba mi się dworzec w Mumbaju. Dawniej był to dworzec królowej Wiktorii, ale w latach 90 w Indiach panowała mania zmiany nazw przypominajacych brytyjskie panowanie. Zamieniono wtedy Bombaj na Mumbaj, Madras na Chenai, a dworze Wiktorii na CST Station.

W kopercie znalazłam tez ulotkę dotyczącą FDC oraz dwie pocztówki: