Pokazywanie postów oznaczonych etykietą India. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą India. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Desi FDC

Miło wiedzieć, że w dalekich Indiach jest ktoś, kto ciągle o mnie pamięta i wysyła mi cudne koperty.
Dziękuję Ci, Jyoti:)
Niedawno wstawiałam kopertę z indyjskimi świętami. Ta koperta pochodzi właśnie z tej serii. Na jednym znaczku możemy zauważyć Diwali.

Druga koperta pokazuje kościół Świętego Serca w Shimli. Jest to miasteczko położone u stóp Himalajów.
Fani kina indyjskiego mogli obejrzeć miasteczko "z bliska". W nim kręcone były sceny filmu z Ajayem Devganem i Rani Mukherjee "Chori Chori: każdy ma prawo do miłości". Filmu nie polecam, ale miasteczko fajne.
Witraż na kopercie pochodzi właśnie z tego kościoła. Myślę, że nie powstydziłaby się go żadna z polskich świątyń...

czwartek, 8 kwietnia 2010

Indie znowu zagościły u mnie w domu. A to za sprawą dwóch cudownych osób. Jyoti i Vijay, nie wiem jak się odwdzięczę za te cuda. Od Jyoti dostałam cudowną kopertę FDC z indyjskimi świętami. Indie są tak wielkim i różnorodnym krajem, że nie wszystkie święta obchodzone są wszędzie, a na pewno nie tak samo. Mają jedną cechę wspólną. Wszyscy Indusi uwielbiają świętować, więc wszędzie celebracja jest głośna, wesoła i kolorowa. Z pokazanych na znaczkach świąt, bardzo chciałabym kiedyś móc uczestniczyć w Diwali. Zachwycam się za każdym razem, gdy widzę zdjęcia z tego święta. Więcej na ten temat napiszę na jesieni, gdy przyjdzie na nie czas:)

W kopercie znalazłam śliczne znaczki przedstawiające inne festiwale. Cudne!!

Gdyby nie napis na tej kartce, nikt nie powiedziałby że została wysłana z Indii. Niestety nawet tam pada śnieg.
Jeszcze raz dziękuję Jyoti!!

Czas na kartkę od Vijaya. Przedstawia śliczną świątynie w południowym stanie Indii-Tamilnadu. Pisałam już kiedyś o oryginalnych zdobieniach wieńczących wieże południowych świątyń. więcej już nie piszę. Podziwiajcie budowlę z miasta Tanjore. Dzięki Vijay!

sobota, 13 marca 2010

Desi

Ten tydzień był bardzo bogaty dla mnie. Dostałam aż 3 kartki z mojego ukochanego kraju. Dziękuję bardzo: Shishir, Hari, Sonali.
Kartka od Shishira to moja ulubiona. Przedstawia księcia w jego haremie. W Polsce harem kojarzy się głównie z krajami arabskimi, ale na dworach indyjskich rajów też można było je spotkać. Jednym z najliczniejszych haremów był ten należący do Cesarza Akbara. Nie dość, że facet miał około 300 żon, to musiał także utrzymać 5000 kobiet w haremie. Nie wiadomo, czy mu współczuć, czy zazdrościć...

Kartka od Sonali pochodzi z Rajastanu, czyli kraju Rajów (królów). Udaipur jest jednym z największych miast tego stanu. Największą atrakcją miasta jest pałac na wodzie (mnie też kojarzą się nasze warszawskie Łazienki). Pałac był letnią rezydencją rajastańskiej dynastii Mewar. Budowano go w latach 1743-46. Trzy lata to dość krótki okres na wybudowanie takiego cuda. Dzisiaj jest tam baaaardzo luksusowy hotel.Wszyscy fani Jamesa Bonda mogli zobaczyć pałac w filmie "Octopussy".

Kolejna pocztówka doleciała aż z Tamilnadu, czyli jednego z południowych stanów. Pokazuje największą statuę na świecie, czyli posąg Mahabali. Był on władcą jednego z państewek na terenie dzisiejszych Indii. Jednak jego kontakty z Vishnu i Shivą sprawiły, że jego również zaczęto czcić. Posąg został wybudowany około roku 981.

wtorek, 23 lutego 2010

Indie.

Dostałam dziś piękną kopertę od mojej znajomej Jeevan Jyoti. Jyoti-thanks! It's awesome!

FDC przedstawia tradycyjne indyjskie tkaniny. Najbardziej podoba mi się jedwab z Benaresu, miasta które polskim fanom Bollywoodu kojarzy się tylko z betelem. Ale wszystkie tkaniny mogą zachwycać, głównie misternością wykonania.
W kopercie znajdowały się dwie pocztówki. Jedna z nich przedstawia typowy krajobraz stanu Himachal Pradesh, gdzie mieszka Jyoti.

Druga przedstawia kobietę ubraną w tradycyjny strój mieszkańców Kinnauri (to jednostka administracyjna wchodząca w skład stanu Himachal Pradesh). Szukałam w googlach, ale nie wiem czemu nosi ona błyskotki zasłaniające oczy. Pewnie niezbyt to wygodne, ale czego się nie zrobi aby być piękną...

W kopercie znalazłam również śliczne znaczki. Ten przedstawia Aruna Kumara Chatterjee (1926-1980) znanego jako Uttam Kumar. Uttam był jedną z gwiazd kina bengalskiego. Od najmłodszych lat przesiąkał aktorstwem, jego rodzina prowadziła teatr. Pierwszą rolę zagrał w wieku 10 lat w adaptacji jednej z powieści Tagore'a, Kariera aktorska musiała poczekać kilka lat kiedy młody Arun chodził do szkoły, pochłaniał go również sport, w którym odnosił sukcesy. Ukończył wyższe studia, po któryh podjął pracę księgowego w jednym z biur w Kidderpore. W wolnym czasie grał w amatorskich przedstawieniach teatralnych. Z jedną z grup wyruszył do Kalkuty gdzie został "zwerbowany" przed wytwórnię filmową Tollygunge Studio. Pierwszy film, w którym zagrał to "Mayador", który nigdy nie był wyświetlany. Jego kolejnym etapem w karierze była rola w filmie Nitina Bose "Drishtidan" (premiera tego się odbyła).
Kontynuował karierę jako aktor, reżyser i producent. Zagrał nawet w kilku produkcjach kina hindi, lecz jego serce zostało przy Bengali cinema. Kiedy rząd indyjski ustanowił Narodową Nagrodę dla najlepszego aktora i aktorki był pierwszym, który ją otrzymał (za rolę w filmie "Antony Firingi" w 1967r.) Uttam zmarł w wieku 54 lat, a przyczyną zgonu był rozległy zawał serca...
Niestety nie miałam przyjemności oglądać żadnego z filmów Uttama, a szkoda bo na pewno był wspaniałym aktorem.

Drugi znaczek przedstawia Madhubalę, czyli jedną z największych aktorem kina hindi (czyli Bollywoodu) w latach 50. i 60. Madhubala, a właściwie Mumtaz Begum Jehan Dehlavi pomimo ogromnego talentu i świetnej kariery nie miała szczęśliwego życia. Była wykorzystywana przez swojego ojca jako maszynka do zarabiania pieniędzy. To on negocjował kontrakty, rozmawiał z reżyserami a nawet decydował z kim ma spotykać się córka. Pierwszym filmem, który osiągnął sukces był "Mumtaz Mahal". W 1951 roku wysąpiła razem z bożyszczem tłumów Dilipem Kumarem w dramacie "Tarana". Był to początek trwającego sześć lat romansu pomiędzy dwójką aktorów (oczywiście szanowny tatuś o tym nie wiedział). Związek zakończył się gdy Dilip składał zeznania przeciwko ojcu ukochanej. Prawdziwy rozgłos przyniosła jej rola w "Mughal-e-Azam", filmie który nawet dziś zachwyca rozmachem. Madhubala grała tam Anarkali-niewolnicę, ukochaną księcia Salima, który był synem Cesarza Akbara (historia miłosna Anarkali i Salima to tylko legenda, tak jak to, że matką Salima była Jodha). Salima grał oczywiście Kumar (gdy zaczynano pracę nad filmem byli razem). Granie Anarkali nie pozostało bez wpływu na zdrowie aktorki. Reżyser kazał zakuć Madhubalę w ciężkie łańcuchy, gdy zemdlała badania lekarskie wykazały poważną wadę serca. Jednak nawet to nie powstrzymało jej ojca przed wykorzystywaniem córki. W 1960 roku aktorka wyszła za mąż za popularnego playback singera Kishore'a Kumara. Małżeństwo jednak nie trwało długo (po miesiącu Madhubala wróciła do domu rodziców).
Ostatnie lata życia spędziła w samotności. Zmała w 1969 r. w wieku 36 lat.
Z różnych powodów nie obejrzałam wielu Bollywoodzkich "klasyków", a wielu aktorów z tamtych lat znam tylko z tego co o nich przeczytałam. "Mogoła Wielkiego" obejrzałam na YT. Było warto! Wystarczy spojrzeć na Madhubalę by dostrzec, że ma ona coś w sobie... Szkoda, że dzisiejsze aktorki nie są choć w połowie tak czarujące...

czwartek, 4 lutego 2010

Mauzoleum Humajuna

Kolejna indyjska kartka w mojej kolekcji. Mauzoleum Humajuna zostało wybudowane w klasycznym mogolskim stylu, o ile można to tak nazwać. Tego typu budowle charakteryzują się przede wszystkim symetrią, kopułami oraz geometrycznymi kształtami. Klasycznym przykladem takiej architektury jest oczywiście Taj Mahal (w niektórych podręcznikach do matematyki, zdjęcie Tadzia ilustruje czym jest symetria). Mogołowie wyróżniali się też dużym zmysłem artystycznym w ogrodnictwie. Wyrażenie "mogolski ogród" to do dziś w Indiach synonim piękna.
Chyba warto wyjaśnić kim był ten Humajun... Był jednym z przedstawicieli dynastii Mogołów, władał w latach 1530-1556. Dziś w Indiach Humajun znany jest głównie z dwóch rzeczy: ze swojego mauzoleum tłumnie odwiedzanego przez turystów oraz z tego, że był ojcem Dżalal ad-Din Muhammada Akbara Wielkiego, czyli najwybitniejszego Mogolskiego cesarza w dziejach Indii.

Znaczki na kartce też zasługują na wstawienie.
Pierwszy z nich przedstawia Rajiva Gandhiego, syna sławnej Indiry Gandhi oraz wnuka pierwszego premiera Niepodległych Indii Jawaharlala Nehru. Jak widać wielką politykę miał we krwi. Funkcję premiera objął zaraz po zamachu, w którym zginęła Indira. Sam zginął 7 lat po niej, zamordowany przez organizację terrorystyczną Tamilskie Tygrysy ("reprezentują interesy" Tamilów na Sri Lance). Nawet po jego śmierci władza nie wymknęła się z rąk rodziny Gandhich. Żona Rajiva-Sonia jest jedną z najważniejszych postaci w indyjskiej polityce. Ubiegłoroczne wybory wygrał zarządzany przez nią Indyjski Kongres Narodowy, a premierem jest reprezentant tej partii Manmohan Singh. Coraz częściej mówi się o tym, że niebawem miejsce schorowanego sikha zajmie 35. letni Rahul Gandhi.

Kolejny znaczek to ilustracja do eposu "Geetagovinda" napisanego przez Jayadevę. Epos przedstawia dzieje miłości Krishny (na znaczku to ten niebieski) i jego ukochanej Radhy. Jayadeva napisał tą pieśń w 12. wieku, a w 1792 została ona przetłumaczona z sanskrytu na angielski. Miłość Krishny i Radhy to ważny element tradycji hinduistycznej do dziś...


Kartkę dostałam od Rupendry z Delhi:) Dzięki:)

wtorek, 2 lutego 2010

Wow:D

Też tak macie, że im więcej macie czasu tym trudniej zebrać się wam, żeby coś zrobić? Ja od dwóch dni odpoczywam i nie chciało mi się nawet skrobnąć kilku słówek o kartkach, które dostałam. Starsze mają pierwszeństwo, więc podziwiajcie:
Pocztówka z Kanady, przedstawia klawiaturę pianina. A nadawczyni wysłała mi ją, bo myślała, że lubię muzykę. No lubię, ale niekoniecznie chce dostawać takie kartki...

Patrząc na kolejna aż chce się zaśpiewać polski szlagier "Czy te oczy mogą kłamać...". Kartki z ludzkimi twarzami są ładne, ale ta do mnie nie trafia. Może dlatego, że jest zimna i nie przedstawia żadnych emocji.

Kolejna wczorajsza kartka to śliczny Jarosław od Agnieszki. Małe miasteczka mają swój klimat i żyje się w nich lepiej niż w dużych miastach. Więc podziwiajcie Jarosław wieczorową porą:)

No i doszliśmy do dzisiejszych kartek. Ta dotarła z Tajwanu i moim zdaniem jest to reklama tajwańskiego metra. Niestety nic nie udało mi się wyczytać z tego co nadawczyni pisała...

Czas na kartkę od mojego przyjaciela Vijaya. Poprosiłam go jakiś czas temu o pocztówkę ze Złotą Świątynią. Vijay uruchomił swoje kontakty i zdobył ja dla mnie. Niestety przez pomyłkę jest adresowana na jego nazwisko. Ale i tak śliczna:

Moja pierwsza koperta FDC pochodzi z Indii. Dostałam ją od bardzo miłej kobiety z Himachal Pradesh-stanu u podnóża Himalajów. FDC przedstawia zabytkowe dworce kolejowe w Indiach. Jak powszechnie wiadomo Brytyjczycy zostawili po sobie ślad w postaci bardzo dobrze rozwiniętej sieci kolejowej. O indyjskich kolejach mówi się nawet, że są największym pracodawcą na świecie. I chyba to nie jest mijanie się z prawdą. Praca na kolei cieszy się tam szacunkiem, nie tak jak u nas...
Z pokazanych dworców najbardziej podoba mi się dworzec w Mumbaju. Dawniej był to dworzec królowej Wiktorii, ale w latach 90 w Indiach panowała mania zmiany nazw przypominajacych brytyjskie panowanie. Zamieniono wtedy Bombaj na Mumbaj, Madras na Chenai, a dworze Wiktorii na CST Station.

W kopercie znalazłam tez ulotkę dotyczącą FDC oraz dwie pocztówki:

piątek, 29 stycznia 2010

Przegląd poczty

Wiem, leniwa jestem, ale nie chciało mi się wrzucać fotek wcześniej. Wykorzystam to, że mam teraz chwilkę wolnego i wrzucę wszystkie kartki z ostatnich 3 dni.
Jako, że pierwsza dotarła do mnie kartka od mojego przyjaciela Vijaya, zacznę od tej kartki. Przedstawia hinduistyczną świątynię. Birla Temple została wybudowana w 1938, a jej uroczystemu otwarciu przewodził sam Mahatma Gandhi, oczywiście organizatorzy musieli wcześniej spełnić kilka z jego warunków (min. pozwolić by wszyscy mogli uczestniczyć w otwarciu, nawet przedstawiciele kasty "niedotykalnych", co było dość rewolucyjną prośbą). Świątynia poświęcona jest Vishnu oraz bogini Lakshmi. We wnętrzu znajdują się też ołtarze dla innych bogów, min. Hanumana, Ganeśi(mój ulubiony) oraz bogini Durdze. Świątynia zbudowana jest w dość nowoczesnym stylu, widać w niej wpływy Orissy. Ściany wewnętrzne ozdobione są cytatami z mitologii oraz licznymi hinduskimi wzorami. Warto dodać, że świątynia jest miejscem bardzo licznie odwiedzanym przez turystów z całego świata.

Następna kartka została wysłana oficjalnie przez angielskiego poetę. Sam zrobił zdjęcie i wydrukował kartkę, za co jestem pełna podziwu. Ona w ogóle nie przypomina typowej "samoróbki", jakie miałam już okazje otrzymywać. Pocztówka przedstawia graffiti w rodzinnym mieście autora.

Kolej na kartkę z zielonej Irlandii. Dostałam ją od przedstawicielki licznej Polonii, bardzo miłej dziewczyny-Cleo. Muszę się przyznać, że nie przepadam za kartkami z kwiatuszkami i zwierzątkami. Ta jednak ma coś fajnego w sobie. Takiego psa chciałabym mieć, mam nadzieję, że nie tylko na pocztówce:)
Dziękuję Marysiu:)

Jak pewnie każdy wie interesuje mnie Bolly, a także Kollywood i Tollywood. Kartki przedstawiających te ośrodki kinematografii jeszcze się nie doczekałam, za to dziś dotarła do mnie kartka z amerykańskiego miasteczka snów. O Hollywood chyba każdy słyszał, dlatego nie będę wgłębiać się w szczegóły. Fajnie byłoby zebrać kartki z wszystkich -woodów. Nie tylko tych indyjskich... Jak przeczytałam ostatnio, Nollywood(kinematografia nigeryjska) wyprzedził Hollywood pod względem produkowanych filmów. Bollywoodowi jeszcze nie zagraża, ale kto wie...(autorzy artykułu uwzględnili calość kinematografii Indii jako Bolly, ale tak naprawdę to w Tolly kręci się najwięcej filmów).

Wracając do kartek... Dostałam dziś jeszcze jedną i to ona zostaje włączona do mojej osobistej TOP-listy. Kartka przedstawia coś, co podobałoby się także mamuśce, ze względu na jej pasję. Ja ryb nie jadam, ale tutaj całkiem nieźle się prezentują...