sobota, 9 stycznia 2010

Piątkowa pczta

W piątek był bardzo fajny dzień pod względem pocztówkowym. Ilościowo marnie, za to jakościowo... Cuda:)
Pierwsza nadeszła z Holandii. Co prawda Mikołaj mnie już jakiś czas temu odwiedził, ale ten też jest śliczny. Właściwie to nie jest Mikołaj, to Sinterklaas i to on podobno jest pierwowzorem pana w czerwonym kubraczku z reklam Coca-Coli.

Druga kartka nadeszła z dalekiej Rosji. Tego pana nie powinno się chyba przedstawiać. To sam towarzysz Gagarin spogląda na nas z fotografii. Przystojny był, nieprawdaż...?

Nadeszła kolej na prawdziwą perełkę, a właściwie koronę. Z tego co mi wiadomo, słowo "taj" znaczy korona w hindi. Ten budynek miał być pośmiertnym ukoronowaniem pięknej Mumtaz Mahal przez jej męża Shahjahana (albo Szahdźahana, zależy co kto woli:)). To już mój trzeci widoczek na Taj Mahal. Jak na razie każdy jest inny. Byłoby fajnie zebrać jak największą ich liczbę. Podobno Taj jest jak kobieta-o każdej porze dnia wygląda inaczej. Chciałabym to kiedyś zobaczyć...

piątek, 8 stycznia 2010

misz masz

Mała odmiana od skanów pocztówek. Shah Rukh nareszcie się ogarnął i dodał avatar do swojego twitterowego konta. Zdjęcie wygląda tak:

Jak widać Król nie zaniedbał się od czasu Dard-e-Disco i nadal hoduje swój sześciopak.

Co do postcrossingu to dziś listonosz dostarczył 3 kartki. Zdjęcia będą zapewne jutro, o ile coraz bardziej padający śnieg nie pozbawi mnie internetu...

a tak zupełnie od czapy, to trochę głupio posiadać bloga, którego nikt nie odwiedza. Już lepiej wychodzi mi ćwierkanie... Nie chcę żebrać o odwiedziny, ale rozważam likwidację.

Dobranoc

środa, 6 stycznia 2010

Genkowa niespodzianka

Aaaa! Najprzyjemniejsza niespodzianka jaka spotkała mnie ze strony Poczty Polskiej. Jakieś 2 dni po wysłaniu dotarła do mnie sympatyczna paczuszka z Kopenhagi. Zawartość cudna:) Zacznę od ślicznej kartki z południa. Kathakali jest to klasyczny taniec hinduski, a właściwie dramat teatralny opierający się na tańcu. Główne postacie to takie "zielone potwory".

Następna kartka też pochodzi z indyjskiego południa. Brihadeshwara to świątynia poświęcona Shivie (bądź Śiwie, zależy co kto woli). Podobno takie świątynie spotykane są na każdym kroku w Andhra Pradesh, Kerali i Tamil Nadu. Różnią się od siebie wysokością wieżyczek i sposobem zdobienia. Czasem wieżyczki mają różne kolory. Mnie tego typu widoczki kojarzą się z jedynym filmem z Maheshem jaki widziałam ("Arjun") i świątynią Meenakshi:)

Ostatnia kartka to zdjęcie zrobione na indyjskiej ulicy. Jestem fanką zdjęć z indyjskich bazarów i straganów:) Nie będę się rozpisywała, bo mnie mamuśka zaraz pogoni. Powiem tylko: dziękuję Genku!!

Tag


Jedna z milszych niespodzianek dzisiejszego dnia. Bardzo fajna kartka od Mikisa, forumowego kolegi. Michał pochwalił się, że zwiedził kiedyś pokazany szlak. Ja z dumą moge przyznać, że też "zaliczyłam" prawie całą listę. Jako mała dziewczynka byłam tam na zielonej szkole. Fajne miejsca. Polecam każdemu:)Obrazek sympatyczny, ale druga strona fajniejsza. Pachnący kawą znaczek. Kawy nie pijam, ale od wąchania znaczka nie mogę się oderwać.
Dzięki Michał:)

Ameryka z RR-u.


Właściwie to kartka dotarła wczoraj, ale z braku czasu nie mogłam wstawić fotki i napisać kilku słów.
Zdjęcie zrobione w małym miasteczku o ślicznej nazwie Eureka w stanie California. Podobno całe miasteczko ma niepowtarzalny klimat, przez to, że jest takie zacofane i staromodne. Fajnie musi się tam mieszkać:)

IT-69757


Moja pierwsza oficjalna z Włoch. Nie jestem w stanie napisać cokolwiek więcej, bo nic nie umiem rozczytać...;(
Ale pocztówka i tak mi się podoba:)

poniedziałek, 4 stycznia 2010

RU-95667


Kartka z Rosji, konkretniej z pięknego Sankt-Petersburga. Szkoda, że nadawca nie wyslał mi żadnego widoczku, bo to piękne miasto. Ta kartka nie mówi nic o Rosji, ani też o nadawcy. Nie lubię takich;/